,,Całkiem obcy człowiek"


   ,,Całkiem obcy człowiek" to powieść, na którą czekałam.
Opis umieszczony na tyle okładki bardzo mnie zaintrygował i czekałam na moment, kiedy sięgnę po książkę. Moje pierwsze skojarzenie po przeczytaniu zapowiedzi dotyczyło innej serii, która mówi o przeżyciach nastolatki (,,Pamiętnik nastolatki"). Oczywiście na zasadzie porównania tematyki, która obie charakteryzuje.  Jak się domyślacie, jestem już po lekturze i powiem Wam,że opinia o tej pozycji zmieniała się wielokrotnie. A najbardziej ewoluowała na samym końcu, kiedy poznałam zakończenie.

  Życie nastolatka to nie tylko świat pełen wspaniałych przygód, to także lata pełne przemian w życiu młodego człowieka nie tylko fizycznych, ale też psychicznych i emocjonalnych. To poznawanie i doświadczanie samego siebie.
To doświadczenia, które tworzą nasz obraz i pozwalają funkcjonować w tym zwariowanym świecie, którego często nie rozumiemy, szukając własnego sposobu na pojęcie tego co jest trudne. O tym właśnie opowiada ta książka: o każdym z nas, kto poszukuje siebie. Myślę,że ,,Całkiem obcy człowiek" pozwala nastolatkom zrozumieć samych siebie i swoich rówieśników, w których też buzuje mieszanka hormonów. 
  
      W powieści Rebeccki Stead akcja toczy się w wielu miejscach jednak najważniejszym  jest szkoła, w której grupa nastolatków spędza najwięcej czasu na  nauce i imprezach okolicznościowych, których było naprawdę sporo w lekturze. Co działało na plus, gdyż dawało urozmaicenie, nie było nudnego opisu na temat codziennych lekcji. Podzielona jest na pięć części, każda z nich wyjaśnia inną tajemnicę, lub zawiłe wydarzenia. Jest ich sporo. Poza tym, każdy rozdział ma swój tytuł. Określa on tematykę zdarzeń. Teraz przyszła pora by przejść do bohaterów i bohaterek, jednak nie będę opisywać ich zbyt szczegółowo,żeby nie zdradzić za dużo.

  Trzy przyjaciółki, które kierują się w swojej relacji odważną zasadą to: Bridge, Tabitha i Emily, znają się od zawsze, a ten rok testuje ich przyjaźń w niebanalny sposób.

Bridge:  Dziewczyna, która przeżyła wypadek, którego nie powinna była.
Z nie znanego sobie powodu nosi opaskę z kocimi uszami, wciąż próbuję zrozumieć dlaczego żyje.
"Gdy miała osiem lat, Bridget Marsamian obudziła się w szpitalu, a lekarz powiedział jej, że powinna nie żyć".

Ten cytat może nie jest najpiękniejszy, jednak dobrze opisuję przeżycia jednej z przyjaciółek.
 

  Emily zwana Em, ma chłopaka ( w pewnym sensie), rozmawiają ze sobą w dość nietypowy sposób. Tabitha częściej po prostu Tab jest młodą feministką, potrafi przejrzeć każdego.
Każda z nich nieco inna, poznają świat na swój sposób. Pomimo różnic są najlepszymi kumpelkami.
Czy ich przyjaźń przetrwała próby czasu i trudnych przeżyć?  Przekonajcie się sami🤔. 

Jest jeszcze Sherm, który próbuje zrozumieć czemu dorośli ludzie, po wielu latach związku odchodzą od siebie. Zastanawia się również nad tym, jak to jest przyjaźnić się z dziewczyną.
Jamie, starszy brat, który  przez głupi zakład doświadcza  katastrofy ( w pewnym sensie).
Jest jeszcze pewna [tajemnicza] licealistka, dla której ♥️walentynki♥️ okażą się trudnym dniem😨. 

 
źródło

    Bohaterowie są ciekawie wykreowani, są różni, każdy z nich z bagażem innych doświadczeń, które pozwalają im funkcjonować w grupie. Wśród nich nie ma ideałów, każdy wnosi coś od siebie, co umożliwia czytelnikowi utożsamienie się z nimi. Osobiście polubiłam postaci, jednak w żadnej nie odnalazłam siebie, byli mi bliscy ze swoimi problemami. W swoim działaniu najbardziej intrygowali mnie Sherm i Bridget. Dlaczego?   Przykro mi, niestety nie powiem. Za dużo musiałabym zdradzić.





"Powiedzmy, że z każdym człowiekiem związane jest dziewięć tysięcy różnych rzeczy (...)
i powiedzmy, że dwoje ludzi zakochuje się w sobie, bo im się wydaje, że ich rzeczy do siebie pasują. Ale nie wiedzą, że tak naprawdę pasuje do siebie tylko tysiąc z tych rzeczy..."


    Poza podziałem książki na pięć części autorka zastosowała również podział narracji po między kilku bohaterów. Pierwsza z nich przedstawia losy dziewcząt, druga to listy, trzecia z nich to przeżycia tajemniczej postaci. [Może trudno w to uwierzyć, ale nie domyślicie się o kogo chodzi.🤔 Chyba,że macie umysł jak Sherlock Holmes🕵] No, ja nie zgadłam 🤦.
Z jednej strony to dobrze ;p. Z drugiej jednak było to dla mnie bardzo mylące. Kiedy zaczęłam czytać było naprawdę nieźle, jednak te przeskoki w pewnym momencie zaczęły mi przeszkadzać, ponieważ nie wiedziałam  o co chodzi. Kogo dotyczy ta tajemnicza relacja? Czyje to są przeżycia? Raz przyłapałam się na tym,że zastanawiałam się czy jest to teraźniejszość czy przeszłość.  [Chyba dałam się złapać w pułapkę, chyba,że nie czytałam dokładnie]. Chociaż nie sądzę.
Na samym końcu kiedy sprawy zaczęły się wyjaśniać, a puzzle układać w całość, książka wciągnęła mnie bardzo, aż do epilogu. Po którym... stwierdziłam,że chcę więcej!
Tak, dobrze widzicie. Po "trudnych" momentach jakie przeżyłam z lekturą chciałabym przeczytać kolejną książkę Rebeccki Stead. W Polsce dzięki wydawnictwu IUVI ukazała się już druga powieść autorki ,,Kłamca i szpieg", która miała premierę 10 maja. 






   Podsumowując moja opinia na temat ,,Całkiem obcego człowieka" musiała dojrzeć i przyznaję na początku troszkę nie doceniłam autorki i jej intrygującej, a jednocześnie tajemniczej powieści, która ma bardzo ciekawy klimat. Po mimo chwili zagubienia, uważam,że warto przeżyć wspólną przygodę z lekturą i wyciągnąć wnioski dla siebie. [To chyba najdłuższa recenzja od dłuższego czasu, wybaczcie]. Na koniec chciałabym podziękować Wydawnictwu IUVI  za możliwość przeczytania książki.

                                                                                                                           #Possi

Czytaj dalej

,,Herbata Szczęścia"

Dawno nie miałam tak dużo wolnego czasu dla siebie. Postanowiłam więc,że wykorzystam go na odpoczynek i zanurzyłam się w ciekawej lekturze.

   Mój wybór padł na ,,Herbatę szczęścia" Pani Agnieszki Grzelak, książę kupiłam na Salonie Ciekawej książki w Łodzi na stoisku wydawnictwa W Drodze. Od tego momentu minęło już dużo czasu, po przeczytaniu powieści żałuję,że trwało to tak długo!

    Kilka słów o autorce:

Pani Agnieszka Grzelak jest autorką powieści z gatunku fantasy.
Najnowszą powieścią Pani Agnieszki jest ,,Gobelin z zamkiem w tle", napisała również
(i zilustrowała) nietypowy przewodnik po Francji ,,Mój francuski patchwork".
Serca matek podbiła wspaniałą powieścią ,,Matecznik". Pasjonuje się malarstwem, wciąż rozwija swoje umiejętności artystyczne, ulubioną techniką pisarki jest akwarela.
Blog autorki : http://agnieszkagrzelakart.blogspot.com/
[źródło: informacje z okładki książki]

,,Herbata szczęścia" jest pierwszą częścią cyklu Blask Corredo. Romantyczna  powieść fantasy wprowadza nas do świata pełnego magii, niezapomnianych przygód, pięknych uczuć i doznań bohaterów.  Dawno nie czytałam tak porywającej książki, którą ciężko odłożyć nawet na chwilę😻. Wciąga niesamowicie, im dalej tym jest coraz lepsza... . Trzeba się tą przyjemnością delektować, jest niezwykła.
(Brakuje mi słów,żeby wyrazić to co mam na myśli🤔).
Dlatego przejdę do opisu powieści...

  Na samym początku powieści poznajemy Szklarkę, młodą malarkę. Dziewczyna pochodzi z Wyspy sierot, na której się wychowała i uczyła. Po osiągnięciu 18 lat opuściła wyspę i zamieszkała daleko od niej. Mieszka razem ze swoją służącą Verką, która pomaga swojej pani w codziennych obowiązkach. Szklarka wykonuje wiele przepięknych malowideł na różne zlecenia. Są to przepiękne obrazy roślin na szkle. Artysta ceniona jest wśród ludzi. Pewnego dnia dostaje nietypowe zlecenie, które okryte jest tajemnicą. Dziewczyna udaje się do biblioteki by znaleźć źródło,które pomoże jej w zrealizowaniu zadania.  Jak namalować coś co nie istnieje? Poza tajemniczym zleceniem, jest jeszcze coś co zaprząta myśli dziewczyny. W zasadzie nie coś, a ktoś-hrabia Sedun. Wspomnienia wspólnego spotkania często powracają ... . Zwyczajne życie dziewczyny zaczyna odrobinę się komplikować, nowe tajemnice nie dają jej spokoju. Szklarkę czeka podróż do miejsca, które nie jest dla niej dobrym wspomnieniem. Czy bohaterka podoła wyzwaniom, które na nią spadły? Czy uczucia, które zamknięte były przed nią samą spowodują zmiany w jej życiu? Na te pytania znajdziecie odpowiedzi po przeczytaniu ,,Herbaty szczęścia". Nie chcę zdradzać za dużo,żeby nie zepsuć i nie zdradzić wspaniałej przygody, którą możecie przeżuć czytając. 

     Moim zdaniem pierwszy tom cyklu jest wart uwagi, to niezwykła przygoda. Dawno żadna książka tak bardzo mnie nie emocjonowała, przypomniała mi za co tak bardzo lubię czytać. Poza tym wielowątkowość powieści była świetnie połączona. Nie znalazłam niezrozumiałych fragmentów, chociaż narracja prowadzona jest z perspektywy kilku bohaterów.  Co pozwala nam jeszcze lepiej zagłębić się w historii. Autorka wprowadziła również podział na cztery części, co dzieli fabułę pod względem wydarzeń i pomaga nam zobaczyć wydarzenia z innej strony, ponieważ oddziela te wcześniejsze. Jedyne co mogłabym zarzucić to to,że czemu nie mam jeszcze drugiego tomu?! 🤔
No cóż, nic dodać nic ująć. Ta książka to fenomen! Przygody bohaterów, niespodziewane zwroty akcji, tajemnice, mieszanka emocji, magia. Wartka akcja i lekkie pióro autorki. Mnie osobiście nic więcej nie potrzeba. Jestem w czytelniczym niebie! Umożliwiło mi to również utożsamienie się z główną bohaterką, przeżywałam razem z nią! :D
                                                                                                        Gorąco polecam!
                                                                                                               Possi
Czytaj dalej

,,Maria Skłodowska-Curie "

Niedawno byłam w kinie na filmie o Marii Skłodowskiej-Curie, niezwykłej kobiecie, która jest  dwukrotną laureatką Nagrody Nobla w dziedzinie chemii z 1903 i 1911r. Została doceniona za odkrycie Radu i Polonu. Została laureatką jako pierwsza kobieta, w jej ślady podążyła córka Irène Joliot-Curie, również laureatka nagrody.  Dziś jednak chcę opowiedzieć o moich refleksjach związanych z filmem.
źródło

         Film ukazuje życiorys Marii Skłodowskiej-Curie, która wraz ze swoim mężem Pierre Curie pracowała nad odkryciem właściwości Radu, co możemy zaobserwować oglądając. Poza tym postać Marii została ukazana z perspektywy żony i matki, a nie tylko kobiety-naukowca. Co pozwala nam lepiej przybliżyć sobie doświadczenia i problemy z jakimi  borykała się w życiu.  Jej niezwykła inteligencja, siła i pewien upór pozwoliły na uzyskanie tytułu doktora, licznych nagród. Dzięki temu przekonała do siebie świat nauki, który był zdominowany przez mężczyzn. W pewnym sensie "otworzyła" drzwi dla innych kobiet do świata naukowców.  Poza tym w 1906 roku przyznano jej profesurę i objęła własną katedrę na paryskim Sorbonie. Co we Francji było niemałym wydarzeniem. 
      W filmie wyreżyserowanym przez Marie Noelle odtwórczynią głównej roli jest Karolina Gruszka, aktorka w interesujący sposób ukazuje postać uczonej, bardzo realistycznie ukazuje portret kobiety pełnej zdecydowania, czułości. Rolę męża odgrywa Charles Berling.
W filmie gra wielu polskich i francuskich aktorów m.in. Daniel Olbrychski, Izabela Kuna, Piotr Głowacki, Jan Frycz, Arieh Worthalter, André Wilms, Marie Denarnaud.
Wygląda to bardzo ciekawie i nadaje filmowi pewnego klimatu dodatkowo aktorzy mówią po francusku, czasami po polsku.  (wynika to może z tego,że byłam na filmie z napisami).
Charakteru dodaje również to,że był kręcony w różnych miejscach m.in. w Łodzi, Krakowie, Łebie, Warszawie (Polska), Paryżu, Brukseli, Berlinie, Monachium.
   Realizacja ma niestety też kilka wad, które niestety odbierają widowisku. Mam namyśli bardzo porozrywane wydarzenia, które często wprowadzały mnie w błąd, gdyż gubiłam wątek i nie wiedziałam do czego odnosi się kolejny. Czasami nie było wiadomo co dzieje się z innymi bohaterami filmu, mylące były też ich zachowania. Brakowało płynności pomiędzy niektórymi scenami. Przeszkadzała mi również wersja filmu z napisami, czasami tekst leciał za szybko i nie wiedziałam o czym była mowa. (No, trudno. Niestety nie miałam na to wpływu).
Podsumowując jest to interesujące widowisko, które warto obejrzeć dla samego poznania życiorysu niezwykłej kobiety. Film oceniam 7/10.          
                                                                                                                  Possi
                                                                                                                         
Czytaj dalej

,,Alfabet Franciszka"


Od dnia wyboru Franciszka na Papieża minęło już sporo czasu. Od tego momentu (13.03.2013) płyną do nas słowa, które nie pozwalają nam być obojętnymi.  Mają one ogromny przekaz i niosą się po całym świecie napełniając ludzi nadzieją i radością. Uczą nas i pozwalają zobaczyć lepszych siebie w dążeniu do zmian. Pozwalają nam doświadczać obecności Pana Boga i przybliżać się do Niego. ,,Alfabet Franciszka"  to zbiór wypowiedzi z pierwszych miesięcy pontyfikatu do Światowych Dni Młodzieży w Rio. W książce znajdziemy słowa kierowane do nas z Twittera, homilii, audiencji, które ułożone są według  kolejności alfabetycznej tytułów.  Pierwszym hasłem jest ,,Abraham" a ostatnim ,,Żywe kamienie".  Ojciec Święty mówi do każdego z nas w prosty i zrozumiały sposób.  Co pomaga każdemu z nas lepiej zrozumieć problem i dążyć do poprawy samych siebie, bliźnich i świata.  Książa zaskakuje swoją prostotą i przejrzystością, łatwo możemy odnaleźć daną wypowiedź, ponieważ każda z nich zawiera hasłowe oznaczenie, co czasami bywa mylące, gdyż nie zawsze hasło pasuje do przekazywanej treści. Może to powodować małe problemy z odnalezieniem tego co chcemy, poza tym pod tekstami znajdują się źródła zamieszczonych słów.  Ukazuje na to w jaki sposób Papież poszukuje kontaktu z wiernymi. Nie są to tylko pojedyncze książki, encykliki ale też  internetowe wpisy, które są ogólnodostępne dla każdego niezależnie od wieku.
Myślę,że warto zajrzeć do tej książki i przeczytać słowa Papieża. Autorem jest Piotr Żyłka, książka została wydana w 2013r. Na Lubimy czytać ma 8,1/10
Moja ocena to 7/10


źródłoPossi
Czytaj dalej

,,Czerwień rubinu"


Znalezione obrazy dla zapytania czerwień rubinu       Dawno mnie tutaj nie było, w tym roku musiałam poświęcić dużo czasu na naukę do matury, która zbliża się wielkim krokami. Zostało już coraz mniej czasu, czuję się jednak przygotowana do egzaminów. Mam nadzieję,
że wszystko się uda. Jednak bardzo się cieszę,że mogę wrócić
do blogowania i czytania. Bardzo mi tego brakowało i czułam jakąś pustkę, czas teraz nadrobić ogromne zaległości.
Dziś chciałabym opowiedzieć o pierwszym tomie trylogii czasu autorstwa Kerstin Gier. 

    Trylogia czasu to bardzo ciekawa propozycja dla czytelników, którzy lubią powieści młodzieżowe, przygodowe z nutką tajemnicy i klimatycznymi podróżami. Książka jest międzynarodowym bestsellerem i ma wiele bardzo dobrych opinii. Na Lubimy czytać ma średnią 7,9/10  W Polsce została wydana w 2011 roku, minęło więc sporo czasu od jej premiery. (Zastanawiam się czemu tak późno po nią sięgnęłam😅).

   W pierwszej części poznajemy nastoletnią Gwendolyn Shepher, która ma swoje problemy i dylematy, żyje jak każda dziewczyna w jej wieku, ma przyjaciół, chodzi do Liceum Saint Lennox, ogląda filmy i seriale, spotyka się ze swoją najlepszą przyjaciółką Leslie Hay. Prowadzi dość zwyczajne życie.
Do momentu, w którym odkrywa,że jest nosicielką niezwykłego genu podróży w czasie.
Problem w tym,że bohaterka nie jest świadoma tego co jest związane z tą niezwykłą umiejętnością, ponieważ nie została do tego przygotowana. Przez całe życie jej bliscy uważali, że obdarzona darem jest jej kuzynka Charlotte Montrose a nie ona ... .
       Gwendolyn jest nietypowo wykreowaną bohaterką ponieważ jest zwyczajną dziewczyną, która uwielbia oglądać filmy i seriale niż poświęcać czas nauce, jest osobą,która nie wyróżnia się urodą, inteligencją czy zainteresowaniami. Chodzi mi o to,że pomimo niezwykłej umiejętności nie jest
to postać bez wad, nie jest sztuczna przez perfekcję, jest normalna. Ma jednak zwariowane pomysły, lubi postawić na swoim, jest odważna i nie cierpi kiedy inni jej nie słuchają i nie zwracają uwagi na to co mówi. Po mimo wad i zalet bohaterkę da się lubić, jest sympatyczna
i niewyidealizowana. 
       Gideon de Villiers jest podróżnikiem w czasie tak samo jak Gwendolyn, przez wiele lat uczył się razem z kuzynką naszej bohaterki. Na samym początku bardzo go nie lubiłam ponieważ był bardzo sarkastyczny i chamski, wywyższał się, uważał się za mądrzejszego i pomiatał innymi.
Jak na osobę wychowywaną z wieloletnią tradycją i uczącą się wielu starodawnych umiejętności
i zachowań to nie było odpowiednie i właściwe.  Z czasem jednak zaczął się zmieniać pod wpływem wydarzeń, mojej sympatii jednak nie uzyskał. (Może w kolejnych tomach zmieni się moja opinia o nim).
Poza nimi jest jeszcze wielu innych bohaterów jednak Gwendolyn i Gideon podróżując mają najwięcej misji i przygód więc to ich najbardziej poznajemy w pierwszym tomie.
Dlatego uznałam,że opiszę tylko ich.
                    Uważam,że to bardzo pomysłowa pozycja dla wszystkich czytelników ponieważ ma
w sobie niepowtarzalny klimat, zmieniające się otoczenie, bohaterowie intrygują,a sam temat zaskakuje oryginalnością. Nie spotkałam wcześniej książki, która opowiadałaby o podróżach
w czasie. Spotkałam się z podróżami kosmicznymi, pomiędzy światami i planetami a o podróżach w czasie oglądałam tylko film ,,Powrót do przeszłości" . Dlatego gratuluję pomysłu autorce, która wykorzystała niebanalny pomysł.  Książka wciąga niemiłosiernie i ciężko się z niej wydostać, poza zagadkami i zawiłymi sprawami, kryje w sobie wiele inspiracji, która rozbudza wyobraźnie, dzięki czemu pomaga nam lepiej zrozumieć bohaterów i odczucia.
Mogę życzyć tylko przyjemnej lektury :)
                                                                                                                  Polecam!
                                                                                                                      Possi
Czytaj dalej

Podsumowanie stycznia i lutego


Rok 2017 pod względem czytelniczym nie wygląda u mnie zbyt bogato. Czytam dużo mniej, gdyż w ciągu tygodnia spędzam bardzo dużo czasu na nauce do matury, co niestety uniemożliwia mi też pisanie na blogu. Bardzo żałuję,ale nikt za mnie matury nie napiszę. Więc dlatego bardzo proszę Was o wyrozumiałość.
  W styczniu przeczytałam : ,,Tajemnicę Rajskiego Wzgórza" Elizabeth Goudge
i dwa opowiadania Elizy Orzeszkowej ,,Gloria victis" i ,,Dobrą Panią".

,,Tajemnica Rajskiego Wzgórza" jest powieścią z  wątkami fantastycznymi, które nadają tajemniczego i magicznego klimatu fabule książki. Posiada ona również bardzo ciekawy wątek rodu Merryweather i ich historię. Ciekawa relacja głównych bohaterów przyciągnie uwagę nie jednego czytelnika.  (Więcej możecie przeczytać w recenzji, klikając w link z tytułem.)
Poza tym można w internecie obejrzeć film o tym samym tytule co książka. Lepiej jednak przeczytać najpierw książkę, gdyż pomysł na film został z niej zaczerpnięty. Inaczej nie można powiedzieć, ponieważ nie jest to ekranizacja, gdyż zawiera główny temat powieści, jednak koncepcja reżysera na realizację filmu jest nieco inna niż ta widoczna w oryginale napisanym przez Elizabeth Goudge.
Pomimo wyraźnych różnic film jest ciekawie zrealizowany i nie brakuje w nim ciekawych efektów i dobrej gry aktorów, którzy w interesujący sposób odegrali swoje role.

   Dwa opowiadania Elizy Orzeszkowej czytałam pod maturę, jednak bardzo mi się spodobał styl pisania autorki i jej podejście do ukazywanego tematu. Dlatego mam zamiar przeczytać ,,Nad Niemnem"  Najbardziej z tych dwóch podobało mi się opowiadanie ,,Gloria victis" co oznacza ,,Chwała zwyciężonym". Historia zawarta w tym opowiadaniu mówi o powstaniu styczniowym, którego dowódcą był Romuald Traugutt główny bohater noweli. Był postacią autentyczną, ostatnim dyktatorem powstania, został aresztowany i stracony przez Rosjan w 1864r. Innymi bohaterami są także Marian Tarłowski, Jagmin, Anielka Tarłowska.  Poza tym w utworze występują drzewa, które są narratorami i opowiadają historię oddziałów partyzanckich, które walczyły dzielnie za ojczyznę.
Utwór jest hołdem dla powstańców-bohaterów, którzy oddali życie za ojczyznę.
Myślę,że warto przeczytać ten krótki utwór i poddać go refleksji, gdyż zostaje w głowie na długo i pozostawia "coś" co zmienia nasze wejrzenie na niektóre sprawy.

      W lutym odrobinę lepiej, ale nie jest to rekordowa ilość. Przeczytałam trzy książki a czwartą jeszcze czytam. A są nimi; ,,Tango" Sławomira Mrożka, ,,Dzienniki Gwiazdowe" Stanisława Lema  oraz wspaniały ,,Pax" Sary Pennypacker. 
,,Tango" czyta się dość szybko, chociaż jest lekturą szkolną i problematyka utworu nie jest do końca jednoznaczna, ponieważ można odczytać ją w dwojaki sposób. Ze względu na postawę bohaterów, lub ze względu na czasy współczesne autorowi. Jednak nie stanowi to aż takiego problemu i sądzę,że warto przeczytać tę książkę.

      Kolejne skończyłam ,,Dzienniki gwiazdowe", które opisują kosmiczne podróże Ijona Tichiego, które odbył chcąc poznać mieszkańców galaktyki, ich planety i sposób życia. Jednak podczas podróży bohater nieraz doświadcza nowych rzeczy. Poznaje nowe stworzenia i ich obyczaje, jednak nieraz napotyka przeszkody na przestrzeni odległych galaktyk. Powieść należy do fantastyki naukowej, niejednokrotnie spotkamy specyficzne naukowe zwroty, czasem nawet możemy spotkać się z językiem staropolskim, który nadaje specyficznego klimatu przygodom.Utwory Stanisława Lema właśnie charakteryzują się tym,że opowiadają o kosmicznych podróżach lub ciekawych odkryciach w dziedzinach naukowych. 
źródło 
 
W powieści autorstwa Sary Pennypacker jestem po prostu zakochana.  ,,Pax" jest książką, którą powinien przeczytać każdy bez wyjątku.  Wzrusza od pierwszej do ostatniej strony, przekazuje tak wiele emocji, o których często zapominamy przez pęd codzienności i obowiązków. Przygoda bohaterów pozwala zatrzymać się nam nad naszą codziennością, daje możliwość refleksji a przy tym ogromnie wciąga. Dla mnie zasługuje na miano książki roku 2016.  Więcej słów o książce w recenzji.
Link

Poza tym miałam możliwość czytać: ,,Tajemny ogień" i ,,Tajemne miasto", których recenzję mam w planach. 
Do mojej biblioteczki  przybyły także nowe tytuły;
1. „Piasek Raszida” I tom serii „Alcatraz kontra Bibliotekarze”
2.
,,Całkiem obcy człowiek"
Od Wydawnictwa IUVI, które miały premierę 15 lutego.
3. ,,Był sobie pies"
4. ,,Chcę być kimś"
Te kupiłam sobie sama, jedną w biedronce a drugą w księgarni internetowej czytam.pl .

To chyba tyle w temacie podsumowania dwóch pierwszych miesięcy nowego roku.
A tu książka, którą aktualnie czytam:
aktualnie czytam


                                                                                                                             Trzymajcie się! ^^
                                                                                                                                Possi
Czytaj dalej

Światowy dzień kota

Dziś światowy dzień kota, warto więc pamiętać o swoich domowych pupilach, które towarzyszą nam każdego dnia. Trzeba pamiętać również o tych, które nie mają swego domu i mieszkają w schroniskach lub na dworze. Może więc warto zaangażować się w  jakąś zbiórkę na rzecz kociaków? A może to dzień, w którym pomyślimy o adopcji kota? One tak samo jak ludzie zasługują na dom, dobro, piękne serca i pomoc. Są istotami mniejszymi od nas, a naszym zadaniem jest o nie dbać.  Może nie umieją mówić w ludzkim języku, ale za to w inny sposób potrafią świetnie okazywać uczucia, emocje i różne potrzeby. Odczuwają nieco inaczej ale podobnie do ludzi.
        Sama uwielbiam koty, kiedy byłam mała bardzo marzyłam o przyjacielu. Od 7 lat towarzyszy mi kot Karmel, który jest moim przyjacielem. Jak każdy kot uwielbia spać, jeść też lubi, może nie tak wykwintnie jak Garfield ale lubi, poza tym wspiera mnie kiedy się uczę, siedząc na biurku, lub wylegując się na łóżku. Często przy tym mruczy. Poza tym często wychodzi na balkon i zimą obserwuje ptaki, które dokarmiamy. Między odpoczynkiem a  jedzeniem ;p lubi się bawić i można by stwierdzić,że aportować. Kiedyś bawiliśmy się i ganialiśmy po pokojach.  Wiosną czasami wychodzi ze mną na spacery przed blok.





Poza tym jest kilku znanych i mniej znanych kocich bohaterów jak na przykład :
Kot Garfield
Simon's cat

Kot w butach
Kot Sylwester

Kot Tom

Kot Jess
Kot  Jinx
Kot Klakier
Koty Bonifacy i Filemon.
Są to raczej bohaterowie kreskówek i filmów animowanych, jednak można innych bohaterów spotkać również w książkach.
Z postacią kota spotkałam się w ,,Pojedynku" Akifa Pirincçi jest to koci kryminał, gdzie głównym bohaterem jest  kot Francis znany detektyw, który niegdyś ścigał zbrodniarzy
w watykańskich lochach. książka jest bardzo ciekawa, a przygoda Francisa wciąga. Możecie poczytać więcej tutaj .
 
   Koci wątek jest widoczny również w serii wydanej przez





Czytaj dalej