Po raz drugi wybrałam się na Warszawskie Targi książki, na Stadionie Narodowym. Byłam tylko jednego dnia, w sobotę. Co jest dość szczęśliwe dla mojego portfela, chociaż muszę przyznać, że ceny wcale nie były złe, przynajmniej jeśli chodzi o wydawnictwa, do których zajrzałam. I przywiozłam ze stolicy 17 tytułów, z czego trzy książki z autografami, dwie już miałam, ze względu na współpracę recenzencką, a trzecią kupiłam.
I tak zajrzałam do Wydawnictwa MocMedia, gdzie kupiłam
1. Fugę Patrycji Kosek (czekałam na tę możliwość).
2. Nordyckie opowieści, ponieważ po książce Julii Przeznaczenie bogów zostałam zaintrygowana tematyką mitologii nordyckiej.
3. Następstwa ruchu obiegowego Ziemi – tomik poezji Natalii Lewandowskiej.
Odwiedziłam wydawnictwo ArtRage, do którego podchodzę od jakiegoś czasu w ciemno, tam poszalałam, kupiłam 6 tytułów.
1. Opowiedz mi o bitwach, o królach i słoniach – Mathias Enard
2. Północ — Merethe Lindstrom
3. Sielankę – Aki Ollikainen
4. Stroiciela fortepianów – Chiang - Sheng Kuo
5. Przyszłość prawdy – Werner Herzog
6. Moralna abdykacja – Didier Fassin
Poszłam też do Wydawnictwa Relacja i kupiłam najnowszą książkę Toshikazu Kawaguchi – Zanim zrozumiałem, że cię kocham, a także Keigo Higashino Cuda za rogiem, no i jak to lubię mówić, wszystko co kocie, to moje. Kupiłam więc Kroniki kota podróżnika – Hiro Arikawa.
Były jeszcze dwa przystanki Wydawnictwo ExpressMap i cudowny rabat, który wylosowałam na - 60%, pokusiła się zatem na tytuł Japonia. Sekrety kwitnącej wiśni – Marty Spingardi.
I wychodząc z targów, jak już było trochę luźniej, zajrzałam do Oficyny Wydawniczej Kontynenty, gdzie kupiłam dwie pozycje – Baśnie japońskie oraz Baśnie chińskie, podobno mają być i koreańskie, więc na nie czekam. Panowie, którzy mieli pieczę nad stanowiskiem, zrobili na mnie ogromne wrażenie, tak jak książki, które wydaje oficyna, są bardzo dopracowane, niedługo się będę nad tym rozwodzić, gdyż czytam japońskie baśnie.
I the last, to była wędrówka do Wydawnictwa Yumeka, kupiłam tam dwie pozycje, które chodziły mi po głowie. A mianowicie
1. Nadal nie mam ochoty żyć, ale za bardzo lubię tteokabokki – Sehee Baek
2. Narzeczoną boga podziemi – Katarzyny Michalewicz.
Targi książkowo uważam za bardzo udane i sympatyczne, spotkania z autorkami Moc Media były cudne i dziękuję za możliwość spotkania z Wami na żywo, to była wielka przyjemność.
Niestety nie udało mi się spotkać z dwoma osobami, napierający tłum i kolejki do autorów pośrodku głównego korytarza bardzo utrudniały ruch w sobotę i ciężko było znaleźć punkt wspólny. Poza tym panowała dość duża dezinformacja, brak precyzyjnych oznaczeń ze stanowiskami. Oznaczenia stanowisk, a oznaczenia sektorów na stadionie są od Sasa do lasa i trzeba było iść w ciemno, szukając danych osób, czy konkretnych wydawnictw. Zrobiłam kilka kółek w ciągu dnia i wciąż czułam się zdezorientowana, bo nigdy nie wiedziałam, gdzie jestem. Nie robiłam też zbyt wielu zdjęć, bo po prostu bałam się, że gdzieś za moment oberwę w kolejce.
Organizacyjnie na minus, nie było też strefy wypoczynkowej, poza dostępem do części trybun po jednej stronie stadionu, nigdzie nie można było się schować i odpocząć albo zjeść, bo jedyne co pozostawało to boczne korytarze od bram, ale i tam zostałam przegoniona bo podobno "wyjście". I trochę jestem zaskoczona, ponieważ to nie są pierwsze targi książki na stadionie, poza tym wchodziliśmy tam za bilety, więc odpłatnie. Wystawcy też nie mieli zapewnionych super warunków, więc w tym roku coś średnio wyszło. Ktoś powie, że drobiazgi, ale one mają swoją wagę. Byłam w 2024 roku i wydaje mi się, że organizacja była lepsza. Przynajmniej nie było dezinformacji.
Z tego zakręcenia nie udało mi się wrócić na stoisko Centrum Kultury Korei, które mnie zachwyciło po pierwsze wyglądem, po drugie niesamowicie uprzejmymi osobami, które były obecne, nie wróciłam na zajęcia poświęcone koreańskiej pisowni i spotkanie autorskie. Trochę żałuję, bo zapowiadało się super. Może uda się jeszcze nadrobić.
A jak Wasze doświadczenia?
Pasja_naszym_życiem



.png)


