Od dziecka bardzo lubiłam Anię z Zielonego Wzgórza, przygody dorastającej dziewczyny towarzyszyły mi od najmłodszych lat. Na początku książkę czytywali mi dziadkowie, z czasem sama przeczytałam, a później była moją lekturą szkolną. Od tamtego czasu minęło naprawdę wiele lat, ale postać Ani gdzieś nadal jest mi bliska, szczególnie ta ze starej adaptacji filmowej.
Gdy zobaczyłam na Instagramie Autorki Magdaleny Buraczewskiej-Świątek, że napisała i wydaje książkę, która jest inspirowana jedną z moich ulubionych bohaterek, bardzo chciałam ją przeczytać, no i właśnie się udało, i muszę przyznać, że to był bardzo ciekawy pomysł.
[...] literatura nie rodzi się w próżni. Rodzi się z relacji, z przyjaźni, z miłości i straty, z wszystkiego, co czyni nas ludźmi. I może dlatego najpiękniejsze historie to te, które opowiadają o tym, że nie jesteśmy sami.
Opis książki:
Czy najpiękniejsza historia naszego dzieciństwa została zbudowana na kłamstwie?
Magda Różycka od zawsze marzyła o podróży na Zielone Wzgórze. Jako laureatka konkursu literackiego wreszcie staje na progu domu, który dotąd znała jedynie z kart powieści. Sielankowa aura Wyspy Księcia Edwarda szybko jednak pryska, gdy światowej sławy badacz twórczości Lucy Maud Montgomery zostaje znaleziony martwy.
Magda trafia w sam środek śledztwa, w którym każdy trop prowadzi do sekretów skrywanych głębiej niż w starych dziennikach pisarki. Wraz z przyjaciółką Klaudią odkrywa, że za kultem ukochanej Ani z Ania z Zielonego Wzgórza kryją się obsesje i kłamstwa, których ktoś gotów jest bronić za wszelką cenę.
„Kto zabił, Anno Shirley?” to inteligentna powieść kryminalna o miłości do książek oraz cienkiej granicy między prawdą a fałszem. To historia, w której literacki mit zderza się z rzeczywistością - i nie wszyscy wyjdą z tego starcia bez szwanku.
Opinia:
Książkę przeczytałam naprawdę szybko, ponieważ autorka świetnie potrafi prowadzić narrację i cały czas trzyma czytelnika w napięciu. Historia zaczyna się bardzo ciekawie, od zachwytu głównej bohaterki, gdy dotarła do miejsca, które poznała w powieściach o przygodach Ani. Mogłam sobie wyobrazić jej radość, ponieważ zdarzyło mi się być w miejscach ze swoich marzeń. W jakiś sposób utożsamiałam się z Magdą. I faktycznie na początku, można mieć skojarzenia z sielankową aurą, powoli jednak ta atmosfera zanika, w wyniku śmierci badacza. Tajemnica goni tajemnicę, niedopowiedzenia i stała obserwacja siebie nawzajem, już nikt nikomu nie ufa. A intryga, cóż była nieco inna niż się spodziewałam, czytało mi się przyjemnie. Już widziałam oczami wyobraźni Anię z Zielonego Wzgórza w stroju Sherlock'a Holmes'a :). Trochę mi się to rozwiązanie wydało nazbyt proste do całego napięcia, jakie zostało zbudowane, ale sam pomysł zasługuje na docenienie.
Zapraszam na profil autorki
Zachęcam do spróbowania :)!


Brak komentarzy :
Prześlij komentarz
Bardzo dziękuję za każdy pozostawiony komentarz, bardzo mnie motywują do działania. Warto pozostawić po sobie ślad :).