Książkę przeczytałam w boktourze u @jpryczek bardzo dziękuję za tę możliwość, gdyż to była sama przyjemność.
W powieści Karoliny Hejmanowskiej wracamy do przeszłości, a właściwie do początku lat 2000. Dla mnie to dość ciekawa podróż, ponieważ na przełomie wieków, byłam małą dziewczynką, która dopiero poznawała świat. Gdy czytałam tę powieść jestem starsza od bohaterów. Powrót do czasów Gadu-Gadu, pierwszych telefonów, spotkań z przyjaciółmi po szkole, relacji, które budowały się od szkolnego podwórka, po spotkania poza "budą", jak nazywają ją bohaterowie. Pierwsze komunikatory, rozmowy przez komórki, które dziś są raczej reliktami przeszłości, w wersji z klawiaturami. Winamp, pierwszy odtwarzacz muzyki, który funkcjonował na komputerach i świat, który nagle stawał się mały, bo pierwszy raz mogliśmy przeglądać zagraniczne strony, rozmawiać z osobami, zza granicy. Dziś to dość powszechne, a dzięki tej powieści mogłam sobie te czasy przypomnieć. Kiedyś nie myśleliśmy o posiadaniu własnych telefonów, a dziś to norma. Kiedyś stały na biurkach ogromne monitory i jednostki centralne, teraz urządzenia są coraz mniejsze. Piszę to własnie korzystając z przenośnego tabletu...
Wracając do powieści i kończąc moje refleksje na temat zmian technologicznych :) (wybaczcie, jakoś tak mi się to nasunęło).
Autorka wprowadza nas w doświadczenia nastolatka, Rafała ucznia liceum, który od jakiegoś czasu porusza się na wózku. Ze wzgledu na wypadek, którego doświadczył, jest sparaliżowany. Walczy o swoją samodzielność, ponieważ nie chce litości od innych ludzi. Rafał jest (niestety) byłym piłkarzem, przed którym otwierała się świetlana kariera, niestety los sprawił, że to marzenie musiał zostawić za sobą, a raczej za wózkiem. Te doświadczenia sprawiają, że chłopak boryka się ze swoim doświadczeniem, które jest dlaniego bolesne, a właściwie traktuje je odrobinę jak własne piętno. Czuje się bezwartościowy, unika rozmów na tematy sportu, ale także kobiet, gdyż uległ przekonaniu, że żadna z koleżanek nie zwróci na niego uwagi ze względu na niepełnośprawność.
To historia nie tylko o Rafale, ale ogólnie o nastolatkach, o niepełnosprawności, o samooakceptacji, o przyjaźni, o szukaniu swojej drogi i odpowiedzi na własne dylematy, a także o pierwszych miłościach i o czasach minionych.
To powieść dla dorastającej (trochę starszej) młodzieży, dla tych, którzy dziś mają trzydzieści lat i więcej, żeby mogli przypomnieć sobie tamte czasy. Powrócić do spotkań, do grania w piłkę na dworze, do zabaw na trzepaku i słodyczy w sklepiku za kilka groszy.
Za zakrętem. Utracone marzenia to powieść dopracowana, widać, że pisana z przyjemnością, ale także z pomysłem. To taka historia, która przeczytasz bardzo, ale to bardzo szybko, nawet nie wiesz kiedy. Autorka tak płynne prowadzi fabułę, że przenosisz się do liceum Rafała i masz uczucie jakbyś był pośród grupy przyjaciół. Historia, która rozbija schematy współczesnych powieści dla młodzieży, która nie lukruje doświadczeń, wręcz przeciwnie. Pokazuje i ciemne strony nastolatków, dylematów i niepełnosprawności. To książka na podstawie, której można przeprowadzić warstościowe warsztaty dla młodzieży, czy arcyciekawe spotkanie autorskie. Naprawdę niewielu autorów sięga po temat niepełnosprawności.
Zdecydowanie warto tę książkę przeczytać.
Polecam,
Pasja_naszym_życiem

Brak komentarzy :
Prześlij komentarz
Bardzo dziękuję za każdy pozostawiony komentarz, bardzo mnie motywują do działania. Warto pozostawić po sobie ślad :).