Duży książę - Paulina Kalinowska




Po oryginał (właściwie polskie tłumaczenie, nie znam francuskiego), Małego księcia Antoine de Saint-Exupery sięgnęłam wielokrotnie. Wydaje mi się, że przeczytałam tę powieść przynajmniej osiem razy, ale myślę, że więcej. 
Od kilku lat czytam przynajmniej raz w roku, to już mój osobisty klasyk. Z każdą lekturą odkrywam coś więcej, mimo że znam tę historię naprawdę dobrze. To nadal potrafi mnie zaskoczyć, czasem zwróci moją uwagę fragment, który znam. Przy kolejnej lekturze znajdę coś nowego. Podświadomie obserwuję, czy na rynku wydawniczym nie znalazło się coś, co nawiązuje do jednej z moich ulubionych książek. 

I tak trafiłam na Dużego księcia autorstwa Pani Pauliny Kalinowskiej i cóż by dużo mówić? - przepadłam. 
Tak, przepadłam od samego początku, gdy tylko przeczytałam słowa od autorki. 
Pozwolę sobie zacytować kilka z nich, bo to one najlepiej oddadzą intencję Pani Pauliny. 

,,Nie chciałam się powtarzać, lecz poszukiwać. (...) To książka o tęsknocie, o dorosłości, która nie zawsze musi oznaczać koniec marzeń, i o odwadze, by ponownie zaufać gwiazdom". 

Zaufałam tej opowieści i pozwoliłam zabrać się autorce w wyprawę po dorosłości...
Zdecydowanie trafiła mnie głęboko w serce miłośniczki książek, ale też bardzo ludzką stronę.

I trzeba dodać przy tej recenzji, że ciągle nazywam Dużego księcia - dojrzałym księciem, w tej historii jest wiele dojrzałości, widać, że autorka poświęciła wiele czasu autorefleksji. Chyba z tego powodu, tak często się mylę z tytułem...

,,(...)Dorosłość każe mi liczyć rachunki, pamiętać o terminach i podpisach, ale nie podpowiada, jak liczyć marzenia". s.3

Przeczytałam Dużego księcia dwa razy, bo miałam takie wrażenie, że po jednej lekturze trudno oddać piękno tej powieści. Chociaż bardziej pasuje mi określenie - powiastki. To piękna i dojrzała refleksja Pani Pauliny na temat życia i naszej codzienności. Inspiracja jest zaczerpnięta i nawiązuje do klasyka literackiego jakim jest Mały książę Antoine de Saint-Exupéry. Myślę, że większość z nas wie, jak wygląda zakończenie oryginalnej powieści. Aczkolwiek jest to dzieło w 100% oryginalne i stworzone przez Panią Paulinę Kalinowską. Podobieństwa są w motywie i sposobie pisania (autorefleksji nad doświadczeniami innych postaci). Dlatego, gdy zobaczyłam, że autorka poszukuje chętnych osób, które zapoznają się z zawartością, to przepadłam. Minęło już trochę od mojej pierwszej lektury, ale wciąż pozostaję pod dużym wrażeniem. Małego księcia przeczytałam tak wiele razy, że znam najważniejsze fragmenty na pamięć, jeszcze nie cytuję, ale jest blisko. Natomiast wydaje mi się, ze z Dużym księciem może być bardzo podobnie. Tylko muszę się zaopatrzyć w papierową wersję, bo w e-booku trudno zaznaczyć ulubione fragmenty, da się, ale na papierze to, co innego :). 

Duży książę, też podróżuje po różnych planetach i tak samo, a może nawet bardziej zaprasza nas do refleksji nad naszym życiem, wartościami, którymi się kierujemy i codziennością. Czy nasza codzienność nie staje się dla nas ciężarem niczym głaz? Czy nie nosimy na własnych barkach czyjegoś ciężaru? Na przykład pokoleniowego?

Z tą i podobnymi refleksami zostawia nas bohater, a przez niego i Autorka.  

To taka książeczka (bardzo gruba nie jest), z którą dobrze jest usiąść w samotności i przeczytać, po drodze w czasie lektury się zatrzymać i usiąść z refleksjami, które w nas pozostają. 
Mnie dwie z nich bardzo uderzyły przy drugiej lekturze. O drzwiach, których sami boimy się otworzyć, a za nimi może znajdować się coś pięknego. To nie drzwi nas przerażają, ale strach...

Cóż pozostaje mi Was zachęcić do sięgnięcia po nią, bo cóż, zasługuje na uwagę, szczególnie jeśli lubicie Małego Księcia...


Brak komentarzy :

Prześlij komentarz


Bardzo dziękuję za każdy pozostawiony komentarz, bardzo mnie motywują do działania. Warto pozostawić po sobie ślad :).