Od lat szkolnych lat lubiłam sięgać po tytuły związane z mitologiami, historiami z czasów starożytnych. Te czasy gdzieś zawsze mnie intrygowały. Tajemnica z nimi związana, ponieważ nasze źródła są dość ograniczone, niepełne i wydaje mi się nie do końca oddają to, jak wyglądał wtedy świat. Wierzenia Greków, Rzymian, czy Egipcjan gdzieś w literaturze zawszę się pojawiały. Co prawda ta trzecia mitologia w szkole za moich czasów była poruszana w najmniejszym stopniu, ale gdzieś się z nią spotkałam. Dość mocno pozostała też dziś w Egipcie, widoczna. Byłam tam jako mała dziewczynka, ale coś pamiętam. Piramidy, Sfinksy, skarby pustyni, to ślady przeszłości, które są tam po dziś dzień. Nie myślałam jednak wtedy, podczas wycieczki, że przeczytam kiedyś historię związaną właśnie z egipską mitologią, i jednym z bogów, a konkretnie myślę o Ozyrysie.
Według wierzeń, to bóg śmierci, odrodzonego życia i sędzia zmarłych.
Pani Sylwia wybrała Ozyrysa na bohatera swojej powieści i muszę przyznać, że niesamowicie mnie zaskoczyła rozwojem wydarzeń. O tym jednak za chwilę.
Opis:
Ozyrys, choć uznany przez wielu za boga, jest człowiekiem. Przewodniczący Rady Błękitnego Nieba, zaczyna tracić poparcie, które miał przez tysiąclecia. Człowiek, postać legenda, znany ze swej nieustępliwości, gdzieś zaczyna tracić swoją wielkość. Zaczyna szukać rozwiązania, a ma nim się stać pojawienie jednej kobiety ー Natalii.
Bohaterka jest wyszkoloną wojowniczką i należy do pałacowej straży Królestwa Ziemi. Jej praca polega na ochronie możnych, nie brakuje jej również wygód związanych z rolą, jaką pełni. Odczuwa jednak jaką pustkę. I wtedy otrzymuje propozycję, właściwie nie do odrzucenia. A to odmieni jej życie.
Opinia:
Opis książki napisany przeze mnie, może wydawać się odrobinę obgryziony, aczkolwiek nie chciałabym zdradzić zbyt wiele. Wolę zostawić odrobinę zaskoczenia, niedopowiedzenia niż powiedzieć zbyt wiele.
Zacznę od tego, że powieść jest debiutem, bardzo dobrym, przemyślanym pod względem akcji, ale i warstwą językową. Miałam poczucie, podczas lektury, że historia jest cała, zgrana w najdrobniejszych szczegółach.
To, co warto zaznaczyć, to powieść jest zdecydowanie dla czytelników pełnoletnich i lubiących mocniejsze wrażenia, nie brak scen przemocowych, czy ostrego, dosadnego języka, więc osoby wrażliwe powinny się zastanowić nad lekturą.
Historia Ozyrysa, napisana przez Panią Sylwię, to taka opowieść, w której można znaleźć naprawdę dużo motywów literackich. Po pierwsze dlatego, że nie jest jednoznaczna, tak jak dobro, czy zło nie są jednoznaczne, zależy od strony, danego bohatera, czy obserwatora, w którego to wcielamy się my jako czytelnicy. Dobro i zło jest zdecydowanie bohaterem tej historii, choć może nie są pierwszoplanowymi "postaciami" . To zdecydowanie odgrywają swoją rolę.
Jak to mówią szkopuł tkwi w szczegółach, to, co na początku wydaje się być złe, nie zawsze tym jest. I to potrafiło mnie zaskoczyć w tej historii, co zresztą cenię, bardzo.
Te dopracowane szczegóły, niedopowiedzenia, intrygi, sprawiały, że akcja przyśpieszała w odpowiednim momencie, albo dawała do myślenia, aczkolwiek u mnie było tak, że zapadałam się coraz bardziej w świat wykreowany przez Autorkę i chciałam więcej, więcej i więcej. Łaknęłam tego, by poznać tę historię i zrozumieć motywy działania pewnych postaci. (Nie zdradzę).
Co się tyczy postaci, to doceniam ich charaktery, bezwzględność. To musiały być konkretne osobowości bo przy innych by się po prostu ta powieść nie udała!
Pani Sylwio, dla mnie osobiście historia świetna, z pazurem, konkretna, chwilami dość dosadna, ale dobra. Czytałam z ogromną przyjemnością, tylko w tej "rywalizacji" nie wiem, czy ona pochłonęła mnie, czy ja ją. Tom drugi przeczytałam również z ogromną przyjemnością, jego recenzja również będzie i czekam na trzeci tom!
A Wam drodzy czytelnicy po prostu bardzo książkę polecam! Jest w niej powieść świeżości, czegoś jeszcze nieodkrytego w Polskiej fantastyce. A może i nie tylko tej rodzimej?
To już oceńcie sami!
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz
Bardzo dziękuję za każdy pozostawiony komentarz, bardzo mnie motywują do działania. Warto pozostawić po sobie ślad :).